pixel
Uxmal Jukatan Meksyk

To już trzecia część podróży po stanach Jukatanu, z której dowiesz się co zobaczyć w Campeche. Na blogu znajdziesz już także opisy pozostałych regionów: wybrzeża Riviera Maya i stanu Jukatan. Wszystkie najważniejsze informacje przed podróżą do Meksyku, oraz odnośniki do całej serii artykułów zawarliśmy również w naszym przewodniku:

przewodnik po jukatanie zobacz

Niesamowite zdobienia majańskich ruin w Uxmal

Uxmal – informacje praktyczne

Stanowisko archeologiczne Uxmal (czyt. “uszmal”) słynie z najlepiej zachowanych zdobień na swoich fasadach. Po wrażeniu, jakie zrobił na nas Kościół w Chichén Itzá, wiedzieliśmy, że chcemy je odwiedzić. Jednocześnie zwiedzanie tej strefy okazało się być… najbardziej uregulowane zasadami ze wszystkich, które odwiedziliśmy.

“Organizacja” zaczyna się już na parkingu, a ogarnięcie co jest grane zajęło nam dobrą chwilę. Przez obsługę kierowany jesteś na wyznaczone miejsce parkingowe, choć w tym jeszcze nie ma nic dziwnego. Następnie inna osoba z obsługi ubrana w odblaskową kamizelkę odpowiedzialna jest za zebranie grupy osób, które zaparkowały nieopodal i poprowadzenie jej do wejścia. Bez pana w kamizelce biletu kupić się nie uda, ale na tym jego rola się kończy – każdy zwiedza strefę indywidualnie. Nie wiem czy ten dziwny proceder wprowadzono ze względu na pandemię, czy tak tutaj jest zawsze.

Wejście do głównej piramidy w Uxmal przez gardziel boga deszczu.

Niestety strefa nie jest już całkowicie otwarta do zwiedzania tak, jak było kiedyś. Poruszać się można tylko po wyznaczonej i mocno okrojonej trasie. Obsługa pilnuje żeby poza trasę nie wychodzić, a także kategorycznie strzeże noszenia maseczek.

Bilet wstępu kosztuje 413 peso (około 80 zł). Na zwiedzanie trzeba przeznaczyć co najmniej dwie godziny.

zwiedzanie Uxmal

Na wprost wejścia trafia się na najważniejszą budowlę miasta zwaną Piramidą Wróża, Piramidą Czarownika i Piramidą Karła. Wielokrotnie rozbudowywana struktura mieści obecnie pięć świątyń usytuowanych na osobnych poziomach z wejściami z różnych stron. Piramida zbudowana jest na planie elipsy. Główny otwór drzwiowy prowadzi przez ogromną gardziel Chaca – boga deszczu.

Uxmal, Piramida Wróża, Piramida Czarownika i Piramida Karła

Następny na trasie jest Dom Mniszek w formie czworokąta pięknie zdobionych niskich budowli otaczających duży plac. Jego rola do końca nie jest znana. Na niektórych fasadach wyrzeźbiono tradycyjne, kryte strzechą chaty Majów. Na fasadzie świątyni zachodniej, najbardziej oddalonej od Piramidy Wróża, przedstawiono motyw Pierzastego Węża. Jest to uosobienie boga stworzenia – Kukulkana.

zdobienia fasady w Uxmal
Pierzasty Wąż na fasadzie zachodniej świątyni Domu Mniszek

Po wyjściu z Czworokąta Mniszek przechodzi się przez boisko do gry w pelotę i można albo wspiąć się na wzgórze, albo ominąć je z prawej strony. Wybór nie ma większego znaczenia. Dostęp do widocznych na mapie budowli El Palomar i Gran Piramide jest utrudniony, najlepiej podziwiać z daleka z tarasu Pałacu Gubernatora, gdzie drogi się spotykają.

El Palomar Uxmal
El Palomar

Budynek na skraju wzgórza to Casa de las Tortugas, czyli Dom Żółwi. Rzeźby zwierząt dostrzec można na gzymsie nad kolumienkami. Majowie wierzyli, że żółwie, tak jak ludzie podczas suszy modlą się do Chaca, żeby zesłał życiodajną wodę.

Ku mojemu rozczarowaniu droga do Domu Staruchy (Casa de la Vieja) i kamiennych fallusów pełniących funkcje rynien nie jest częścią trasy zwiedzania. Z Pałacu Gubernatora droga prowadzi w dół do wyjścia.

Zdobiona fasada Pałacu Gubernatora w Uxmal
Zdobienia Pałacu Gubernatora

Mimo dziwnych zasad i dość wygórowanej ceny uważam, że warto odwiedzić Uxmal. Zdobienia rzeczywiście robią niesamowite wrażenie, ale inna ciekawa rzecz w tej strefe to rozmieszczenie budowli na różnych wysokościach. To rzadkość na płaskim jak stół Jukatanie, aby budowle znajdowały się na wzgórzach, a całkowicie zmienia to perspektywę miasta.

Panorama Uxmal z tarasu Pałacu Gubernatora.

Muzeum kakao Choco Story

Jeżeli po zwiedzaniu Uxmal zostanie Ci wolny czas, to możesz rozważyć odwiedzenie pobliskiego muzeum kakao “Choco Story”. Nie jest to co prawda lokalna inicjatywa, ale jedno z sieci muzeów założonych przez Belga Eddiego van Belle związanego z przemysłem czekoladowym. Myślę jednak, że Meksyk, skąd kakao dotarło do Europy jest dobrym miejscem żeby dowiedzieć się nieco więcej o jego historii. Tym bardziej, że ekspozycja stoi na wysokim poziomie, wszystkie tablice są w języku angielskim, hiszpańskim i francuskim. Cena za wstęp to 140 peso za osobę czyli około 26 zł.

Kakao, a właściwie “kakau” – z majańskiego kab (gorzki) i kau (sok) – miało szczególne miejsce w mitologii Majów, jako dar dla ludzi od boga Kukulkana było niezwykle cenione. Ziarno kakaowca służyło za walutę, składano je w ofierze bogom, a specjalnie przyrządzany z niego napój pito podczas ceremonii. Bóg kakao Ek Chuah patronował kupcom Rytuałom sadzenia i zbiorów kakaowca również towarzyszyły uroczystości. Ziarno przed posianiem przez cztery noce musiało leżeć w blasku księżyca. Jego siewcy w tym czasie zachowywali wstrzemięźliwość seksualną, by w dzień sadzenia połączyć się w miłosnych uniesieniach i dopełnić dzieła stworzenia.

Ceremonia parzenia kakao

Samo muzeum mieści się na terenie ogrodu botanicznego i jednocześnie prowadzony jest tam rezerwat dla uratowanych z niewoli dzikich zwierząt. Ekspozycja opowiadająca historię kakao mieści się w kilkunastu oddzielnych palapach (domki kryte strzechą z palmy), pomiędzy którymi spaceruje się na zmianę z odwiedzaniem wybiegów dla zwierząt. Można spotkać małpy czepiaki, jaguara, papugi i krokodyla, ale to nie koniec atrakcji. Podążając za odgłosem bębnów i sygnałem rogu z muszli trafisz na inscenizację majańskiego rytuału związanego z kakao. Na koniec zwiedzania czeka Cię degustacja przyrządzonego tradycyjną metodą napoju z ziaren kakao.

Zwykle nie gustujemy w takich rozrywkach, ale muzeum się nam spodobało. Trochę z przymrużeniem oka, ale dobrze się bawiliśmy.

Miasto Campeche

historia Campeche

Przyjeżdżając do Campeche poczuliśmy się tak, jakbyśmy przenieśli się z powrotem do Europy. Pastelowe fasady kamienic ciągnące się wzdłuż wąskich, brukowanych uliczek. Mury okalające stare miasto, bastiony, fortyfikacje i dobrze zachowane rezydencje. Ścisłe centrum zostało tak skrupulatnie odrestaurowane (wpisane jest z resztą na listę UNESCO), że wygląda aż nierealnie. Szczególnie stojąc w kontraście do rozciągających się poza murami innych dzielnic, już nie mówiąc o prowincjach.

Brukowane uliczki i pastelowe fasady – tak zapamiętaliśmy Campeche.

Położenie miasta pośrodku wybrzeża Zatoki Meksykańskiej przyczyniło się do jego burzliwej historii. Majańska osada Ah Kim Peh, w tłumaczeniu “miejsce węży i kleszczy”, była ważnym ośrodkiem handlowym już w czasach starożytnych. Hiszpanom nie udało się zdobyć jej przez 25 lat. Kiedy w końcu uzyskali kontrolę nad regionem i Campeche stało się głównym portem półwyspu Jukatańskiego, pojawili się żądni łupów piraci. Przez dwa stulecia hordy pirackie terroryzowały port, plądrując statki i podpalając domy. W tym czasie miasto przekształciło się w otoczoną 2,5 km murem fortyfikację z 8 bastionami.

zwiedzanie Campeche

Forteca na planie sześciokąta wyposażona jest w dwie bramy – morską i lądową po przeciwnej stronie. Z 8 bastionów zachowało się aż 7, a spacer murami polecamy równie mocno, jak spacer po wąskich uliczkach starego miasta.

Spcer po murach to w Campeche to konieczność!

Z góry można dostrzec, że z niektórych domów zostały tylko skrzętnie odnowione fasady, a reszty budynku brakuje. Dobrze widać też różnicę między centrum, a osiedlami poza murami. Niestety nie da się przejść murami na około, my wybraliśmy fragment przy bramie lądowej.

Niektóre budynki to tylko fasady skrywające za sobą tajemnicze ogrody.

Campeche to też nadmorska promenada. Ot wybetonowany, szeroki pas nabrzeża ciągnący się na długości 2,5km. Świetnie miejsce do biegania, jazdy na deskorolce czy rowerze, ale na spacer wydał nam się trochę nudny. Z przyjemnością spędziliśmy nasz jedyny wieczór w mieście rozkoszując się lokalnymi smakołykami i margeritą w jednej z restauracji. Specjalności regionu to przede wszystkim danie Pan de Cazon (trochę jak lasagne z tortillą zamiast makaronu, nadziewana mięsem rekina), krewetki, oraz wszelkiej maści słodkości z kakao w roki głównej. W osobnej części przewodnika podpowiadamy co warto zjeść będąc na Jukatanie.

Ciekawostką jest malutki ogród botaniczny Xmuch’haltún założony w murach jednej z fortec miejskich blisko ścisłego centrum. Urokliwe miejsce na krótki odpoczynek od upału w cieniu tropikalnych roślin. Wstęp kosztuje 10 peso, czynne od 8 rano do 8 wieczorem.

Na nocleg w Campeche udało nam się upolować niezły apartament z prywatnym miejscem parkingowym przy samym ogrodzie botanicznym (a więc niemal w ścisłym centrum). Jeśli interesują Cię szczegóły zakwaterowania na Jukatanie zachęcamy do pobrania darmowego e-booka. Przedstawiamy w nim recenzje 10 miejsc noclegowych, w których się zatrzymaliśmy podczas naszej podróży.

Ukryte w dżungli ruiny Calakmul

Calakmul było prawdopodobnie największym miastem starożytnego imperium Majów, szacuje się, że w okresie rozkwitu mogło zamieszkiwać je ponad 50 tysięcy ludzi. Do tej pory odkryto i odrestaurowano tylko centralną część miasta o powierzchni 72 km2, natomiast większość z szacunkowej liczby 7 tysięcy budynków wciąż skrywa gęsta dżungla. Prace archeologiczne i odkrycia wciąż trwają, jednak już teraz można podziwiać (a nawet wspinać się na szczyt) największą piramidę świata Majów.

Jak dotrzeć do Calakmul?

Około trzy godziny drogi na południowy zachód od miasta Campeche znajduje się wjazd do Calakmul – najbardziej dzikiej strefy archeologicznej na Jukatanie. Mam na myśli sam wjazd, bo dalsza droga do ruin zajmuje jeszcze godzinę i wiedzie wąską drogą przez środek Rezerwatu Biosfery Calakmul. Trzeba jechać bardzo wolno z uwagi na liczne zwierzęta. Często bywają tu tukany, pawie i papugi, małpy wyjce i czepiaki, jest też szansa spotkania jaguara lub pumy (nam się nie udało).

Droga przez dżunglę do Calakmul
Droga przez dżunglę do Calakmul

Strefa położona jest 60 km na południe od autostrady nr 186, a wjazd na drogę prowadzącą do strefy znajduje się na 56 kilometrze na zachód od Xpujil. Przy wjeździe na drogę jest brama i informacja. Opcji dojazdu jest kilka, najłatwiej dotrzeć samodzielnie wypożyczonym samochodem. Transportu zorganizowanego “collectivo” można szukać w pobliskim Xpujil, tam też można trafić na wycieczki zorganizowane z transportem w obie strony. Najdroższą opcją jest taksówka z Xpujil.

Calakmul – trasy zwiedzania

Od wejścia przez około 1 km przez gęsty tropikalny nas prowadzi nas fragment starożytnej drogi sacbé (z Majańskiego: sac „biały”; bé „droga”). Trakty wybudowane z białego kamienia wapiennego liczyły tysiące kilometrów i łączyły najważniejsze ośrodki polityczno-rytualne.

Dalej do wyboru mamy trzy oznaczone strzałkami trasy zwiedzania – krótką, średnią i długą. Najkrótsza prowadzi prosto do centralnego placu miasta Gran Plaza, dwie pozostałe wiodą najpierw przez strefę mieszkalną Gran Acrópolis.

Budowle w Calakmul

Calakmul Struktura VII
Struktura VII

Wokół Gran Plaza usytuowane są najbardziej imponujące budowle. Na początek trafiamy na Strukturę VII. Warto się wspiąć na tę piramidę dla dobrego widoku na dwie najwyższe piramidy: Strukturę I i II.

Krajobraz ze szczytu Struktury II

Dalej przechodząc przez centralny plac Gran Plaza docieramy do najwyższej i największej budowli świata Majów, olbrzymiej Struktury II. Długość jednej ściany piramidy liczy 140 m, a powierzchnia podstawy 2 ha. Wysokość od podstawy to aż 45 m! Czeka Cię więc mozolna wspinaczka na szczyt. Widoki z góry są jednak warte kilku kropli potu. Bezkres zielonej dżungli w każdą stronę wydaje się nie mieć końca. Jedyne charakterystyczne punkty widoczne gołym okiem to czubki Struktury VII i Struktury I. Przez lornetkę można natomiast dostrzec położoną w Gwatemali piramidę El Tigre.

Na południe od Struktury II czeka kolejna wspinaczka po stromej ścianie na drugą najwyższa piramidę, czyli Strukturę I. Jest niemal tak wysoka jak jej sąsiadka. Dlatego odkrywca miasta, amerykański przyrodnik Cyrus Landell, nadał mu majańską nazwę “Calakmul” oznaczającą “dwa sąsiadujące ze sobą wzgórza”. Na szczyt Struktury I dociera już mniej turystów, a my czując się bardziej swobodnie pozwalamy sobie na małą sesję jogi “na dachu świata’.

Droga powrotna pośród drzew mahoniowych i kauczukowców tuż przed zamknięciem dostarcza mnóstwa atrakcji. Małpy wyruszają na swoje wieczorne harce i skaczą nad głowami jak szalone. Co chwila słychać ptaki, niektóre udaje się dostrzec między gałęziami. Czujemy się jak w Mowgli środku dzikiej dżungli.

Calakmul – informacje praktyczne

Na cenę wstępu składają się trzy opłaty: pierwsza przy bramie wjazdowej przy autostradzie na rzecz lokalnej społeczności (60 peso), druga w połowie drogi przy wjeździe do ścisłego rezerwatu (60 peso) i trzecia to już bilet wstępu do samej strefy (80 peso) płatny w kasie biletowej przy wejściu. Co ciekawe, podczas naszego pobytu nie pobierali drugiej opłaty.

Na zwiedzanie najlepiej przeznaczyć cały dzień. Warto celować w gdzinny wczesno-poranne lub wieczorne, wtedy zwierzęta są najbardziej aktywne i największa szansa je zobaczyć. Godziny otwarcia strefy: 8 rano do 17. Należy zabrać prowiant i zapas wody, ponieważ po drodze, ani w samym Calakmul nie ma żadnych sklepów i restauracji.

Najbliższa baza noclegowa to niewielkie zaplecze turystyczne w Xpujil, można też przenocować trochę dalej w Escárcega (stamtąd kursują autobusy do Xpujil). My do Calakmul jechaliśmy wypożyczonym samochodem z Bacalar (1,5h do Xpujil).

Jaskinia nietoperzy

Nieopodal strefy archeologicznej Calakmul, przy głównej drodze w stroje Xpujil każdego wieczora odbywa się niespotykany naturalny spektakl. Jaskinię położoną nieopodal drogi zamieszkuje około 3 milionów nietoperzy. Codziennie, punktualnie o zachodzie słońca można obserwować jak wszystkie opuszczają swoje lokum i wylatują na żer. W życiu nie widzieliśmy tylu nietoperzy! Powietrze wibruje od ruchu tysięcy skrzydeł, a największe wrażenie robi ich niesamowita nawigacja i koordynacja. W takim zgiełku perfekcyjnie manewrują unikając zderzenia ze sobą, pobliskimi drzewami i ludźmi (mit o wplątywaniu się we włosy – obalony!)

Jaskinia nietoperzy
Jaskinia nietoperzy, a te wszystkie kropki to nie zabrudzenia.

Jeśli będziesz w pobliżu, lub uda Ci się opuścić Calakmul jeszcze przed zachodem słońca bardzo polecamy to doświadczenie. Wystarczy przyjechać na miejsce trochę wcześniej. Na parkingu pracownicy rezerwatu zbierają turystów w grupy i za opłatą 75 peso od osoby prowadzą kolejno do wejścia. Trasa do jaskini zajmuje około kwadransu, po drodze przewodnicy dużo opowiadają o rezerwacie i samej jaskini. Na miejscu każda grupa ma około 10 min na przyglądanie się i następuje zmiana. Z naszych obserwacji, jeśli chce się zobaczyć najwięcej wylatujących nietoperzy polecamy być w drugiej, lub trzeciej grupie. Całość trwa około godziny, ale największe natężenie jest po około 15 minutach i z czasem spada.

Podsumowanie

Południe Jukatanu to rejon, w który zapuszcza się najmniej turystów przylatujących na półwysep. To jednak właśnie tutaj znaleźliśmy najbardziej dzikie miejsca, jak strefa archeologiczna Calakmul, najpiękniej zdobione ruiny Uxmal, oraz nasze ulubione miasto na półwyspie – Campeche. Są tu też atrakcje, które na pewno spodobają się młodszym podróżnikom, jak muzeum kakao, czy jaskinia milionów nietoperzy. Mam nadzieję, że tym wpisem udało nam się przekonać Cię, że warto zapuścić się trochę dalej od najbardziej popularnych miejsc na Jukatanie.

W temacie...

Subskrybuj
Powiadom o
guest

3 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze
Domek Okuninka
2 lata temu

Półwysep Jukatan zwiedzaliśmy wynajętym samochodem. Odwiedziliśmy słynne miasta Majów: Cobę, Tulum, Calakmul, Chichen Itzę, Uxmal oraz wyspy Cozumel i Isla Mujeres, laguny w Rio Lagartos, parki Xcarlet i Xel-ha. Niestety tuż przed naszym pobytem przez Jukatan przechodził huragan więc cześć atrakcji była niestety niedostępna.

Grzegorz
2 lata temu

Pomimo że Uxmal jest oddalone od Cancun, to warto tam przyjechać i cieszę się, że to zrobiłem.

3
0
Chętnie poznam Twoje przemyślenia, skomentuj.x